|
Blog > Komentarze do wpisu
Cytrynowe babeczki z białą czekoladą
Stałam w kolejce po bułki i przyciskając nos do szklanej gabloty, wpatrywałam się w słodki rząd kostek rafaello, eklerów, pączków, serników i ciastek cappuccino. Kontrastowy widok ciemnych czekolad i bladych kremów, w ciepłym świetle lamp i otoczeniu subtelnych oranży chlebowych skórek, jawił się jako obraz najbardziej wyrafinowanej pieszczoty dla zmysłów. „A może by tak to rafaello?” – pomyślałam. Szybko jednak rozwiałam tą, towarzyszącą chwili słabości, myśl i dopuściłam do głosu rozsądek. „Po co kupować, skoro można upiec coś własnoręcznie, bez polepszaczy, konserwantów i sztucznych barwników” – stwierdziłam wzniośle i przeprowadziłam szybką selekcję przepisów, które magazynuję w swojej głowie i które regularnie rozbudowuję o nowe pozycje, pokonując kolejne szczeble drabiny słodkiego wtajemniczenia (chociaż niektórzy twierdzą, iż jest to po prostu drabina szaleństwa ;)). Nabyłam bułki, po czym skierowałam swoje kroki na targ. Stragany piętrzyły się tutaj różnokolorowymi stosami warzyw i owoców, pobudzając kulinarne myślenie oraz podsuwając inspiracje. Moją uwagę przyciągnęły cytryny. Żółte jak brzuszki sikorek przypomniały mi o cytrynowych babeczkach, które kiedyś wypatrzyłam na blogu joyofbaking. Po powrocie do domu wyciągnęłam kuchenne utensylia i zabrałam się za produkcję według odrobinę zmodyfikowanego przepisu. Efekt był absolutnie luksusowy. No i bez polepszaczy i sztucznych barwników ;)
Piekarnik rozgrzać do 200 stopni. W małym naczyniu wymieszać sól, mąkę, proszek do pieczenia, sodę i czekoladę. W drugim naczyniu utrzeć masło z cukrem, a następnie dodać jajka i ubijać aż całość dobrze się połączy. Do mikstury dodać śmietanę, skórkę oraz sok z cytryny i ponownie wymieszać. Dodać składniki mokre do składników suchych i krótko wymieszać. Całość powinna być jedynie lekko wilgotna. Ciastem napełniać umieszczone w foremkach papilotki, do ¾ wysokości. Piec przez 18-20 minut. Po przestudzeniu oprószyć cukrem pudrem. Kilka słów o foremkach Jeśli chodzi o formy do babeczek, to mam cenną radę ;) Ostatnio, będąc w zwykłym, wiejskim sklepie z artykułami gospodarstwa domowego, wypatrzyłam pojedyncze, blaszane foremki do babeczek (jedną z nich widać na zdjęciu). Nabyłam takich sztuk dziesięć i nie żałuję. W komforcie użytkowania nie różnią się niczym od tradycyjnej, dużej blachy muffinkowej. W komforcie portfelowym ;) różnią się natomiast całkowicie. Są po prostu miliard razy tańsze ;P ;) i dlatego polecam je Waszej uwadze ;) Aha. No i smacznego życzę ;)
poniedziałek, 21 lutego 2011, loriell
|
![]() ![]() |
powodzenia życzymy z blogiem xD